Droga na Rysy

Tatry zimaO wejściu na Rysy marzyłem już od dawna, jednak zawsze stawało mi coś na drodze – raz fatalne warunki, innym razem budzik nie zadzwonił – wiadomo, życie.

Tak więc gdy tydzień temu pojawiła się możliwość pojechania w Tatry, stwierdziłem że jadę. Wprawdzie teraz z uwagi na pracę kondycyjnie leżę, a w Tatrach od 1700 m n.p.m leży śnieg, ale co tam – wejdę ile będę w stanie.

Do parkingu pod Morskim Okiem dojechaliśmy na moment przed wschodem słońca. Podczas marszu asfaltem w stronę schroniska, podziwiałem przebijające się przez drzewa zaśnieżone szczyty gór, a także cały czas się zastanawiałem czy jest to dobry pomysł. (więcej…)

Autostopem na Nordkapp: dzień 1

Myśl o samotnym wyruszeniu stopem na najdalej wysunięty na północ punkt Europy kontynentalnej zrodziła się nagle i od razu przeszła do czynu. Miało to swoje zalety, między innymi takie że nie pozwoliło przebić się myśli: „Boże człowieku, chcesz jechać samemu przez najdziksze kraje Europy, stopem?” przez ścianę ze sloganem „słońce, woda, wiatr, przygoda” – czy jakoś tak. Miało to też swoje wady…

Nie wiedziałem za dużo o rejonach w które jadę – nie wiedziałem nawet że w Finlandii jest inna godzina niż w Polsce – co w sumie okazało się świetnym tematem do rozmów z ludźmi którzy mnie podwozili.

Dzięki mojemu nieprzygotowaniu, musiałem pytać o to jak żyją, czego się obawiają, co lubią, dlaczego malują swoje domy na czerwono, a także wypytywać ich o lokalne ciekawostki – gdybym o tym czytał (więcej…)

Rowerem na Czechy – 163 km w 25,5 godziny!

W ostatni piątek postanowiłem wybrać się z Michałem na prawdziwy wypad bez odpoczynku 🙂 Postanowiliśmy, że zrealizujemy dawno już wymyślony projekt i wybierzemy się rowerami na Czechy. Po nieprzespanej nocy, o czwartej nad ranem spotkałem się z Michałem w Katowicach i ruszyliśmy w kierunku Mikołowa. Gdy opuściliśmy jeszcze nie wytrzeźwiałe centrum miasta, od razu dało się poczuć wszystkie uroki nocnej jazdy – cisza, spokój, kompletny brak samochodów. Po dotarciu do Mikołowa strzeliliśmy sobie obowiązkową fotkę na rynku i ruszyliśmy dalej, w kierunku miasta Żory. Przy wyjeździe z Mikołowa, za sprawą nocy i dużej prędkości, wjechałem w potłuczoną szklaną butelkę i tak po około godzinie od rozpoczęcia wyjazdu, rozpoczął się nasz test silnej woli. Biorąc pod uwagę fakt że dętka była mocno podziurawiona, pokonywanie dalszych 140 km na takim sprzęcie mogłoby skończyć się fatalnie – wprawdzie ja bym dalej (więcej…)

Vagabundog – psio-ludzkie wędrówki

Kalif - vagabundowy twardziel

Niedawno miałem przyjemność przez krótki czas towarzyszyć Adrianowi z ekipy vagabundog.pl w jego charytatywnym marszu Szlakiem Orlich Gniazd. Szlak ten mierzy sobie około 160 km długości i przebiega pomiędzy Częstochową, a Krakowem. Adrian razem z przygarniętym ze schroniska Kalifem postanowili pokonać razem ten dystans (do tej pory nie wiadomo, który z nich pierwszy wpadł na ten pomysł) nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla schroniska w Nowym Dworze Mazowieckim. Dlaczego ich wyprawa była wyjątkowa i z jakimi trudnościami musieli się zmagać o tym powiem za chwilę. (więcej…)

Pogoda w Święta Wielkanoce 2013

Pamiętam jak rok temu, ubrany w czarny golf szedłem z koszyczkiem do kościoła – nie ściemniam, naprawdę to pamiętam – to ciepło promieni słonecznych na twarzy i śpiew ptaków siedzących na mijanych drzewach.

W tym roku jednak było zuuupełnie inaczej 🙂 Tak jak w sobotę, podczas święcenia koszyków na chodnikach nie leżał śnieg, tak już następnego dnia nieźle sypnęło.  I powiem Wam szczerze, że po zapoznaniu się z prognozą pogody postanowiłem nie gniewać się na zimę za to że sobie jeszcze nie poszła, tylko na nowo się nią cieszyć – wszak będzie nam towarzyszyć jeszcze przez tydzień czy dwa 😀

A w ramach zgody, wybrałem się na rower i poniżej wrzucam zdjęcie – za rok będzie fajna pamiątka z tej zwariowanej pogody!

rower1