Toksyczna tradycja

Jeżeli ktoś podróżuje – nawet niekoniecznie daleko i niekoniecznie dużo – styka się z różnymi tradycjami, obyczajami i wzorcami zachowań. Niektóre z nich wydają się ciekawe, inne zaś toksycznie i o tych drugich chciałbym porozmawiać.
Przyznam się szczerzę, że do napisania tego wpisu zainspirował mnie program „Cyganie w wielkim mieście” emitowanym na kanale National Geographic Channel, który świetnie pokazuje jak bezsensowne tradycje mogą wpływać na ludzi.

W programie tym poznajemy wielopokoleniową cygańską rodzinę której członków możemy podzielić na dwie grupy.
Pierwsza z nich to zagorzali konserwatyści którzy przestrzegają tradycji i cygańskich reguł. Członkowie drugiej grupy są bardziej nowocześni i starają się dopasować do społeczeństwa w którym żyją.

Konserwatyści zarzucają tym drugim że łamią ich stuletnie prawo przez coś hańbią swoją cygańską krew, Ci drudzy z kolei odpowiadają że zależy im na szczęściu swoim i swojej rodziny. Cały ten program jest niesamowitym dokumentem, jak zwykła tradycja może być przyczyną bezsensownych konfliktów. Szczególnie – jak się okazuje w trakcie – to osoby o bardziej „swobodnych” poglądach są większą podporą dla rodziny.

Bo czy tradycja – nieważne czy stu, dwustu czy tysiącletnia – może odbierać nam prawo do szczęścia i samospełnienia? I dlaczego tak wiele osób bez mrugnięcia okiem żyje według pewnych, z góry ustalonych zasad i nigdy nie zmusza się do refleksji czy te normy przynoszą jej korzyść? Na te dwa pytania do tej pory nie znalazłem odpowiedzi

Włoska restauracja

Dzisiaj chciałbym napisać kilka słów o włoskich restauracjach.
Jeżeli wybierasz się do tego kraju koniecznie powinieneś wstąpić do któregoś z tamtejszych lokali.
Włosi są z natury narodem głośnym i pełnym energii i tak też w wielu przypadkach wyglądają ich restauracje.
Kelnerzy są uśmiechnięci oraz bardzo przyjaźnie nastawieni, a cały lokal wypełnia radosna atmosfera.
W Polsce panuje przekonanie „jak pies szczeka, to mu miska ucieka” natomiast we Włoszech jest zupełnie inaczej. Tutaj ludzie jedzą całymi rodzinami, głośno rozmawiając, żartując, a nierzadko nawet śpiewają lub robią sobie różnego rodzaju kawały – taka odmiana polskiego wesela, tylko bez rękoczynów – ogólnie Włosi są narodem bardzo radosnym, o czym napiszę w kolejnych wpisach.
Nierzadko również w lokalu na żywo występuje zespół muzyczny, który chodzi pomiędzy stolikami i zabawia jedzących gości.

Jedyne na co trzeba uważać to na rachunki, bowiem w niektórych restauracjach kelner nie podaje rachunku do stolika – jak ma to miejsce w wielu innych państwach – tylko trzeba osobiście podejść do kasy i tam uregulować należność – a skąd pani w kasie wie, który to nasz rachunek? Tego nie wiem.

Turecki zegarek

Przebywając w Turcji chciałem kupić sobie zegarek, a że w wielu sklepach i straganach sprzedawcy wystawiają różnego rodzaju zegarki wybór był ogromny.
Na początku trzeba było wybrać, czy chcemy rolexa, casio, swatch czy równie znaną markę (po wyjątkowo niskich cenach) czy jeszcze tańszą podróbkę podróbki.
Mi wpadł w oko zegarek casio z serii G-shock które charakteryzują się wysoko odpornością na upadki i warunki zewnętrzne. Jednak coś mi nie pasowało w tym modelu i zapytałem młodego sprzedawcy czy ten zegarek jest wodoodporny.
W odpowiedzi z uśmiechem na ustach odparł „sometimes” – no cóż, przynajmniej są szczerzy 🙂