Autostopem na Nordkapp, dzień 13 i 14.

Jak być może pamiętacie z poprzedniego wpisu, wylądowałem wieczorem w samym środku Mo I Rana. W pobliskim markecie kupiłem sobie kolację (to chyba pierwszy kupiony za własne pieniądze posiłek w Norwegii), i próbowałem łapać dalej trzymając w ręce kartonik z napisem Trond (cała nazwa Trondheim mi się nie zmieściła). Po jakiejś godzinie zatrzymała się czarna audica z trzema fajnymi dziewczynami, które nie za bardzo wiedziały dokąd jadę, ale chętnie mnie podwiozą. Podsumujmy: 22 w nocy, trzy dziewczyny w czarnej audicy które chcą podwieźć przypadkowego rozbitka mimo że nie wiedzą dokąd jadę – gdybym miał pajęczy zmysł, to zapewne wył by z całą mocą, a może mam?

(więcej…)

Autostopem na Nordkapp, dzień 10, 11 i 12

Renifery na drodze!!To był bardzo regenerujący sen, może nie na ziemi obiecanej, ale na pewno w miejscu długo wyczekiwanym. W końcu spełniłem jedno ze swoich marzeń, dojechałem na Nordkapp i spałem w swoim malutkim namiocie na końcu Europy. Tak jak wczoraj o północy było tu pełno ludzi, tak teraz pozostała tylko garstka. Napawam się ostatnimi chwilami w tym miejscu i staram się wszystko zapamiętać, tak by po powrocie, w chwilach totalnej monotonii i zwątpienia przypomnieć sobie ze szczegółami ten moment i fakt że jeżeli się czegoś chce to naprawdę można to osiągnąć. (więcej…)

Autostopem na Nordkapp, dzień 9

NordkappWstaję wcześnie rano, zwijam swój namiot i na szybko jem śniadanie – czekolada zagryzana maślaną bułką, smakuje jak kanapka z nutella! 🙂 Ceny w Norwegii są strasznie zaporowe i gdyby na przykład przyszło mi do głowy zjeść śniadanie u mojego wczorajszego kierowcy musiałbym się liczyć z wydatkiem rzędu:

  • pizza: 93 złote,
  • zupa rybna: 65 zł,
  • mięsko z grilla: 117 zl.

Łapię, łapię i nic. No niemożliwe, zostało mi już tak niewiele kilometrów i naprawdę nic nie złapie? Czy tutaj, na samym końcu Europy, gdzie renifery pasą się przy drogach, spanie w namiocie i palenie ognisk w lesie jest legalne, a miejscowi chodzą z nożami przy paskach nikt nie czuje ducha tej podróży i nie podrzuci mnie te niewiele ponad 100 km? (więcej…)

Autostopem na Nordkapp, dzień 8

Pierwsza noc na Norweskiej ziemi minęła bezproblemowo. Wprawdzie spałem obok mocno użyźnionego pola uprawnego co oznaczało pełno (naprawdę pełno) komarków, a z uwagi na krzywiznę terenu nie mogłem rozpiąć w pełni namiotu, ale było okej. Przebudziłem się w okolicach 6 rano, zebrałem cały sprzęt i zacząłem znów łapać stopa. Do celu mojej wyprawy zostało jeszcze niecałe 300 km.

Pomimo faktu że moją drogą jeździło bardzo mało samochodów, po dość niedługim czasie zatrzymał się samochód. Był to mój drugi i ostatni taki stop że zatrzymała się sama kobieta. W ten oto sposób przejechałem jedynie kilka kilometrów do następnej miejscowości. Tam na stacji benzynowej podładowałem tablet, podzieliłem się moimi waflami z ptaszkami i poszedłem na koniec miasta łapać dalej. (więcej…)

Północne koło podbiegunowe, Norwegia

Norwegia, koło podbiegunoweGranica północnego koła podbiegunowego w Norwegii znajduje się około 80 km na północ od miasta Mo i Rama i niestety mocno Was rozczaruje. Tak jak w Finlandii, koło podbiegunowe zostało połączone z wioską Świętego Mikołaja i wygląda naprawdę świetnie, tak tutaj jest… smutno.

Jadąc drogą E6, przejeżdżamy przez ogromne pustkowia, a w zasięgu wzroku mamy jedynie tereny sporadycznie porośnięte niską roślinnością i góry. Nagle widzimy mały brązowy znak, na którym białymi literami widnieje napis „Polarsirkelen Arctic circle 2km” i tyle – znak jakby się wstydził tego o czym informuje. (więcej…)