Stopem do Wiednia

Niedziela, dwudziesta druga w nocy, a ja siedzę przed komputerem i myślę jak zorganizować sobie swój czas. Kilka dni wcześniej miałem wyjechać na wyprawę rowerową, ale niestety plany się zmieniają i teraz zostałem bez pomysłu na nadchodzące dni. Mój kumpel Michał, niedawno pojechał stopem do Dubrovnika w Chorwacji (takie zawody), więc zadałem sobie pytanie czy może ja nie spróbowałbym sił w tej formie podróżowania? Parę razy gdy wracałem z gór wracałem stopem, ale nigdy nie dłużej niż kilkanaście kilometrów (do najbliższego dworca PKS czy PKP).

Po niedługim namyśle doszedłem do wniosku że to wyśmienity pomysł i zacząłem się zastanawiać gdzie mógłbym pojechać…

W góry! – za blisko.

Nad morze! – kilka miesięcy temu byłeś nad morzem (350 km samotnej wędrówki) i wydaje mi się że na razie nie ma po co tam wracać.

Hmmm… to może do Wiednia? I tak miałem w planach kiedyś odwiedzić to miasto, więc czemu nie! Tylko jak dojechać tam stopem? (więcej…)

Rowerem na Czechy – 163 km w 25,5 godziny!

W ostatni piątek postanowiłem wybrać się z Michałem na prawdziwy wypad bez odpoczynku 🙂 Postanowiliśmy, że zrealizujemy dawno już wymyślony projekt i wybierzemy się rowerami na Czechy. Po nieprzespanej nocy, o czwartej nad ranem spotkałem się z Michałem w Katowicach i ruszyliśmy w kierunku Mikołowa. Gdy opuściliśmy jeszcze nie wytrzeźwiałe centrum miasta, od razu dało się poczuć wszystkie uroki nocnej jazdy – cisza, spokój, kompletny brak samochodów. Po dotarciu do Mikołowa strzeliliśmy sobie obowiązkową fotkę na rynku i ruszyliśmy dalej, w kierunku miasta Żory. Przy wyjeździe z Mikołowa, za sprawą nocy i dużej prędkości, wjechałem w potłuczoną szklaną butelkę i tak po około godzinie od rozpoczęcia wyjazdu, rozpoczął się nasz test silnej woli. Biorąc pod uwagę fakt że dętka była mocno podziurawiona, pokonywanie dalszych 140 km na takim sprzęcie mogłoby skończyć się fatalnie – wprawdzie ja bym dalej (więcej…)