Bułgaria – powrót do przeszłości

Przebywając w Bułgarii doznałem dziwnego wrażenia, czułem się jakbym trafił do Polski z czasów w których istniał jeszcze mur berliński.
Porozumieć się tutaj za pomocą języka angielskiego graniczny z cudem. Zarówno sprzedawcy, kelnerki czy pracownicy poczty nie rozumieją nawet najprostszych zdań. Natomiast po rosyjsku porozmawiasz tutaj z każdym i bez problemów.
Wiele pamiątek i towarów na witrynach sklepowych wyglądają jak – mówiąc kolokwialnie – dary dla powodzian, z całym szacunkiem dla powodzian. Widok uszkodzonych lub brudnych towarów nikogo tu nie dziwi.
W dodatku jest to jedyny kraj europejski w którym byłem (a trochę tego było), gdzie pod bankiem zaczepił mnie starszy pan, który proponował wymianę waluty po bardziej korzystnym kursie.

Najbardziej jednak utkwił mi w pamięci widok bardzo starego człowieka który siedział przy głównym deptaku i za drobną opłatą ważył nas na zwykłej wadze domowej… tak trochę w Tureckim stylu