W cyklu “ruszamy w drogę” opiszę wszystkie kwestię związane z przygotowaniem do podróży. Postaram się by rady te były uniwersalne i sprawdziły się zarówno podczas marszu, wyprawy rowerowej, autostopu, wyjazdu samochodowego czy po prostu zwykłej wycieczki. Pomimo tego że z pozoru każda ta aktywność, wydaje się nie mieć związku z pozostałymi (oczywiście oprócz przygody, frajdy i masy interesujących wspomnień) to jednak przy przygotowaniu do nich, należy trzymać się tych samych prostych zasad – wiem, bo sam to niejednokrotnie sprawdzałem.

W literaturze i internecie, wiele można przeczytać o tym o co powinno się zabrać na wyprawę i co jest najważniejsze w naszym ekwipunku. Ja najbardziej jestem skłonny przychylić się do zdania polskiego podróżnika i odkrywcy  Jacka Pałkiewicza – że nie wie wiadomo co jest najważniejsze – bo taka jest prawda. Często czytając innych autorów można zauważyć że najważniejszy jest nóż (kiedyś sam tak uważałem), mapa, namiot etc. Jednak po wielu samotnych i grupowych wyprawach, po Polsce i Europie muszę stwierdzić że najważniejsze są… pieniądze, i to właśnie je powinniśmy zawsze mieć ze sobą. Wydaje się to oczywiste, jednak już nie raz i nie dwa widziałem osoby które w góry wybierały się jedynie z kartą płatniczą, czy też mając 200 zł w jednym nominale lub dla odmiany nosiły w kieszeniach 50 zł w bilionie.

Jadąc na wyprawę czy tylko na kilkudniowy wypad w góry, zawsze musimy mieć przy sobie pieniądze. Być może to one pomogą nam przespać się w stodole, napić mleka prosto od krowy, kupić bilet autobusowy podczas ulewy czy pozwolą obejrzeć zabytek lub atrakcję turystyczną. Niestety, ale trzeba przyznać że świat kręci się wokół pieniądza, a banknoty są międzynarodową i międzykulturową płaszczyzną porozumienia – podobnie jak polecany przez niektórych nóż.

Skoro już wiemy, że na każdej wyprawie musimy mieć pieniądze warto zadać sobie pytanie ile ich wziąć. Oczywiście mówię tu o żelaznym zapasie, który mamy schowany na czarną godzinę. W moim odczuciu najlepiej zabrać ze sobą 200 złotych (jeżeli mówimy o polskich warunkach) w następujących nominałach 100, 50, 20,2×10 i 2×5. Dwie piątki w zupełności wystarczą nam na PKS do najbliższej większej miejscowości, za dwie dziesiątki spokojnie zjemy ciepły posiłek, za 150 złotych prześpimy się (jedną noc w hotelu, w hostelach mogą to być nawet 3 noce) w większości polskich hoteli, hosteli czy kwater, a dwie dyszki zostają nam na nieprzewidziane wydatki. Zabranie tej kwoty w takich nominałach, jest o tyle dobre że mamy całkiem fajny budżet, który jednocześnie nie wygląda jakby było tego dużo. Mimo że nie mamy przy sobie fortuny starajmy się trzymać pieniądze zawsze przy sobie, najlepiej w woreczku ze struną – nigdy w plecaku. Ostatecznie może być w kurtce, pod warunkiem że mamy ją cały czas na sobie. Łupem złodziei zazwyczaj stają się łatwe cele takie jak całe torby, plecaki czy portfele. Kilka banknotów które trzymamy w kieszeni, wbrew pozorom jest o wiele trudniej ukraść niż cały portfel. Jeżeli już jesteśmy przy tym temacie, bardzo dobrze jest dokumenty i pieniądze trzymać osobno. Bardzo często widzę osoby, których portfele pęcznieją od kart zdrowia, dowodów osobistych, prawa jazdy, kart płatniczych, dowodu rejestracyjnego wraz z oc i gotówki – takiemu człowiekowi wystarczy ukraść (lub nawet sam zgubi) portfel i traci prawie wszystkie dokumenty które pozwalają mu funkcjonować w dzisiejszym świecie, nie mówiąc już o ryzyku przejęcia tożsamości. Jakiś czas temu oglądałem materiał na YouTube pewnego wątpliwej jakości eksperta od survivalu, który polecał zgranie na pendrive wszystkich kontaktów telefonicznych, kopii dokumentów, polis, aktów własności, numerów kont i haseł do nich, adresów email wraz z hasłami i noszenie tego zawsze przy sobie lub wożenie w samochodzie – bardzo fajny sposób żeby stracić dorobek całego swojego życia.

Oczywiście oprócz realnej gotówki – która jest najlepszym środkiem płatniczym i nie dajcie sobie nigdy wmówić inaczej – należy zabrać ze sobą kartę płatniczą. Warto jednak pamiętać że nie wszędzie będziemy w stanie jej użyć. Ja na przykład z powodzeniem używałem jej w przydrożnych straganach za północnym kołem podbiegunowym, a na jednym z warszawskich dworców nie mogłem za jej pomocą kupić biletu. Życie.

Podsumowując. Na wyprawę zabieramy ze sobą tylko NIEZBĘDNE dokumenty i trzymamy je w innym miejscu niż gotówkę. Pieniądze zabieramy w dwóch postaciach – fizycznej i plastikowej. Na zakończenie zdradzę najważniejszą zasadę każdego podróżnika. Ja, żeby ją poznać musiałem jeździć dwa tygodnie stopem po Skandynawii, aż w końcu poznałem prawdziwego podróżnika (Afryka, Australia, Ameryka Północna) który zdradził mi swój sekret. Na wyjazd nie bierze się jednej, a dwie karty płatnicze. Gdy masz jedną wystarczy że bankomat Ci ją wciągnie, czy przez nieuwagę położysz na taśmie w sklepie i tracisz dostęp do swoich pieniędzy. Niebawem kolejny artykuł z cyklu, a w międzyczasie pojawi się jakiś wpisik z nadchodzącego wypadu do Londynu 😉

Ostatnie wpisy