Norwegia, koło podbiegunoweGranica północnego koła podbiegunowego w Norwegii znajduje się około 80 km na północ od miasta Mo i Rama i niestety mocno Was rozczaruje. Tak jak w Finlandii, koło podbiegunowe zostało połączone z wioską Świętego Mikołaja i wygląda naprawdę świetnie, tak tutaj jest… smutno.

Jadąc drogą E6, przejeżdżamy przez ogromne pustkowia, a w zasięgu wzroku mamy jedynie tereny sporadycznie porośnięte niską roślinnością i góry. Nagle widzimy mały brązowy znak, na którym białymi literami widnieje napis „Polarsirkelen Arctic circle 2km” i tyle – znak jakby się wstydził tego o czym informuje.

Po wspomnianych dwóch kilometrach, obok drogi widzimy mały czerwony budynek z parkingiem. Zjeżdżamy na parking, wychodzimy z samochodu i kierujemy się do wejścia. W środku możemy pójść w lewo i kupić pamiątki i pooglądać wypchane zwierzęta, albo możemy pójść w prawo i zjeść coś w restauracji. W budynku znajduje się także skrzynka na listy, z której możemy wysłać listy do domu. I to niestety na tyle atrakcji, a maksymalny czas jaki uda nam się tu spędzić to piętnaście, dwadzieścia minut – później pozostaje nam jedynie podziwianie krajobrazu.

Jeżeli więc zastanawiacie się które przejście koła podbiegunowego jest ciekawsze, Norweskie czy Finlandzkie to ja na podium stawiam Finlandię, szczególnie że w Norwegii budynek z pamiątkami jest otwarty jedynie od 1 maja do 15 września.

Ostatnie wpisy