Wstęp

Niedawno miałem dość niepowtarzalną możliwość pobytu w… więzieniu! Na szczęście nie w roli osadzonego, ale zwiedzającego. Postanowiłem podzielić się z wami moimi odczuciami, bo wydaje mi się że jest to placówka dość nietypowa, do której większość z nas nigdy nie trafi, ani nie zobaczy od środka. Oczywiście z uwagi na charakter obiektu, ta relacja będzie bardzo ogólnikowa – wybaczcie, ale inaczej nie można.

Jak jest w więzieniu

Od razu przyznam się że nie miałem pojęcia jak to będzie wyglądało, z filmów jawił mi się obraz więźniów bijących kubkami o kraty i wykrzykujących różne obraźliwe hasła. Przypominając sobie wszystkie filmy, w których przewijała się tematyka więzienia, z głową pełną lęków przeszedłem przez pierwszą śluzę.
Pierwsze i ostateczne wrażenie bardzo smutne, pomimo że jest środek dnia do wnętrza budynku nie trafia zbyt wiele światła – wszędzie kraty, barierki, siatki oddzielające piętra, poręcze i brązowe drzwi. Ciężko mi wyobrazić sobie trud siedzenia w małej celi, ciągle w towarzystwie tej samej osoby. Szczególnie odgłos wielkiego klucza którym otwiera się cele, wywołuje u mnie nieprzyjemne wrażenie – co musi czuć osoba po drugiej stronie?! Oczywiście więźniowie mają prawo do spacerów, jednak spacerniak przypomina klatkę i jest podobnej wielkości jak te po których chodzą tygrysy w zoo. Ogólnie ponuro, smutno, mroczno. Mimo że w niektórych celach może być telewizor, to zmiłuj się Panie nad mieszkaniem w takich pomieszczeniach – chłodno, twardo i jakoś tak sterylnie w stylu szpitalu za komuny.

O więźniach

Największe było moje zdziwienie gdy okazało się że niektórzy więźniowie za dobre sprawowanie wykonują przydatne prace, w ramach których mogą bardziej swobodnie poruszać się po określonym obszarze obiektu. Sam zauważyłem u siebie dziwną reakcje, gdy widząc człowieka który stał kilka metrów ode mnie, nie myślałem o nim jako o Marku czy Piotrze, kierowcy, mechaniku czy ślusarzu, ale o więźniu. O osobie noszącej na sobie, niewidoczne, niewyczuwalne piętno więźnia. Powiem Wam szczerze, że zdziwiła i przeraziła mnie jednocześnie moja reakcja. Na szczęście później zaistniała możliwość rozmowy z kilkoma osadzonymi, dzięki czemu można było przekonać się że to nie tylko więzień, ale też człowiek. Mimo że znajduje się w tym nieprzyjemnym miejscu, to jednak dalej jest człowiekiem, który ma swoje potrzeby, marzenia i ambicje.

Strażnicy

Cały czas, od samego początku można było zaobserwować między strażnikami, a więźniami obopólny szacunek. Strażnicy wyrażali się o więźniach jak o ludziach, a nie traktowali ich – jak to prezentują filmy – jak zwierzęta. Nie chcę tutaj wdawać się w szczegóły, ale na każdym kroku można było zaobserwować panujący szacunek do poszanowania godności ludzkiej. Wydaje mi się to bardzo ważne, szczególnie w tak specyficznym miejscu.

Podsumowanie

Nie chce by podsumowanie wypadło zbyt kolorowo. Zobaczyłem zaledwie jedynie mały skrawek terenu, gdzie ludzie pokutowali za drobne przewinienia. Przebywałem tam dość krótko, jednak byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Więźniowie nie okazali się żądnymi krwi zwierzętami, którzy uderzają w kraty na widok mięcha, a strażnicy to kulturalni zdyscyplinowani ludzie, znający się na swojej pracy i wykonujący ją profesjonalnie z poszanowaniem godności ludzkiej. Jednak nikomu nie życzę, by musiał spędzić chodź by 48 godzin wśród ścian pamiętających czasy Stalina i mebli wyprodukowanych za Gierka. Podczas przebywania na terenie więzienia, uświadomiłem sobie jak bardzo media mogą zmanipulować i narzucić swoją wizję świata, ogólnej świadomości społecznej. Jak to mówią, mimo że oddziela nas tylko mur powietrze ma zupełnie innymi smak.

Ostatnie wpisy