Jak co dzień po skończonej pracy wchodzę sobie na wykop żeby przejrzeć informacje ze strony głównej (nie oglądam TV, nie słucham radia, ani też nie czytam portali informacyjnych) dzięki czemu na bieżąco wiem co najważniejszego dzieje się na świecie – jak na przykład to że od dziś walutą w Rosji jest gold z War of Tanks.

Przesuwając w dół stronę widzę że na główną z jakimś ogromnym płomieniem trafił filmik z piratem drogowym. Klikam i oczom nie wierzę –  ale nie o filmiku tu będzie tylko o konsekwencjach. Internauci jak zwykle zadziałali bardzo szybko i bez problemu namierzyli firmę której reklamami był obklejony samochód, ale także jej właściciela i po krótkim dochodzeniu dowiedziono że to najprawdopodobniej właściciel firmy kierował pojazdem i próbował pozabijać wszystkich wokół.

Konsekwencje filmiku

Pewnie już część osób zaczęła zdawać sobie sprawę że szalony kierowca ściągnął na siebie straszne kłopoty i najprawdopodobniej straci firmę. Od dodania znaleziska na wykopie, minęło około 8 godzin a jeżeli wpiszemy w Google imię i nazwisko domniemanego kierowcy lub nazwę jego firmy to na pierwszej stronie dostajemy różne wersję jego roli życia. Artykuł jest jeszcze młody, więc podejrzewam że wraz z upływem czasu treści  z tym panem będzie przybywać i za miesiąc pierwsze 20 wyników w Google będzie poświęcone jego brawurowej jeździe i szczelaniu przez okno z gazówki. Niby nie miałbym nic przeciwko temu, bo takie zachowanie należy karać, a kierowców którzy nie potrafią panować nad swoimi emocjami zamykać w zakładach dla obłąkanych. Ale jest drugie dno…

Jeżeli kierowcę spotka zasłużona kara, najprawdopodobniej trafi do więzienia lub do szpitala dla psychicznie chorych (przynajmniej tak powinno być). Samo wyeliminowanie ze społeczeństwa osób jawnie zagrażającym życiu i zdrowiu innych ludzi jest uzasadnione, jednak co z jego rodziną? Jeżeli na firmę wziął kredyt lub dotację to bankructwo firmy (które teraz jest najprawdopodobniej nieuniknione) pociągnie na dno nie tylko jego, ale także bliskie mu osoby.

W dodatku w internecie w wielu miejscach pozostaną informację o jego wyczynie i najprawdopodobniej zostaną tam już na długi czas o ile nie na zawsze. To oznacza że za kilka lat jego syn, przyszły klient czy pracodawca wklepie w Google jego imię i trafi na filmik z jego szaleńczej jazdy.

Podsumowując

W niespełna 1,5 minuty kierowca samochodu najprawdopodobniej:

– stracił firmę na którą ciężko pracował

– stracił szacunek u znajomych i współpracowników

– na trwale wyrył się w internecie jako szaleniec z Toyoty który strzela kapiszonami

– otrzyma wyrok pozbawienia wolności co odbije się negatywnie na nim i jego rodzinie.

Na pewno nie tak wyobrażał sobie wczorajszy dzień, a tak naprawdę nie wiadomo co będzie dalej. Czy media podchwycą temat i jego drogowe wyczyny pojawią się na wszystkich telewizorach w Polsce? Czy ich rodziną zainteresują się odpowiednie instytucje które sprawdzą czy wszystko u nich w porządku? Tego dowiemy się w najbliższych dniach.

Jesteśmy pierwszą generacją osób które żyją w czasach w których internet wszystko pamięta. Kiedyś wystarczyło wyjechać do innego miasta, czy przeprosić urażone osoby i sprawa mogła ulec zapomnieniu, a teraz? Teraz każde nasze potknięcie, porażka czy chwila słabości może zostać (nawet przez przypadek) nagrana i na zawsze umieszczona w internecie… Żyjemy w nowych czasach i musimy się do nich przystosować…

 

Ostatnie wpisy