Książka MASA o pieniądzach w polskiej mafii, jest moją czwartą książką którą przeczytałem w ramach akcji „50 książek w rok” (szczegóły tutaj).

Początek książki jest dość dziwny… zazwyczaj na początku są pozdrowienia lub dedykacje, a tutaj? Osiem stron skierowanych głównie do internetowych hejterów. Na początku myślałem że Autorom coś się pomieszało i zamiast pisać książkę dla czytelników, robią to dla przepychanek z internetowymi napinaczami. Jednak po przeczytaniu książki doszedłem do wniosku że MASA jest osobą która na biznesie się zna i być może ten początek miał tylko podkręcić atmosferę na forach internetowych – jak to było w przypadku jego poprzedniej książki.

Mówiąc szczerze, nagonka na „kobiety w polskiej mafii” była tak duża że sam kupując tę książkę myślałem że będzie o kobietach w mafii, a po powrocie do domu miałem małe zdziwko, bo to trochę inna książka. Musze uważniej patrzeć co kupuje.

Książka opowiada o początkach mafii, o tym skąd brali pieniądze, jakie były ich pierwsze biznesy. Na łamach książki widzimy przemianę drobnych złodziei, w potężnych gangsterów którzy sprowadzają kokainę z Kolumbii, a na wakacje jeżdżą do najdroższych hoteli na świecie jedząc obiady z gwiazdami światowego kina. Powoli zaczynają też pojawiać wątki polityczne, wraz z którymi doszedłem do wniosku że ta książka jest niezwykle smutna. Jest smutna bo pokazuje że funkcjonariusze i urzędnicy na prawie każdym szczeblu byli przekupieni lub zamieszani w ich mętne interesy. Jest smutna bo pokazała że wiele lokali, firm czy nawet popularnych marek jest związanych (lub było) z mafią. Jest smutna bo osoby opisywane w tej książce potrafiły w jeden dzień zarobić kilkuletnią średnią pensję krajową, którą wydawały tego samego dnia. Smutna jest też z tego powodu, bo opisuje życie tak bardzo odmienne od szarej rzeczywistości. Poznamy tutaj życie szybkich facetów o szybkich pięściach, szybkich kobiet, szybkich pieniędzy i szybkich śmierci. Czytając książkę możemy dojść do wniosku że bycie gangsterem jest całkiem fajne – pieniądze, kobiety, samochody, narkotyki. I pomimo tego że w książce przewija się śmierć, jest to opisane w bardzo dziwny sposób. Znacznie więcej uwagi poświęcono robieniu tzw. „laski” niż ludziom którzy potracili życie lub zdrowie w wyniku wybranej ścieżki zawodowej. Zresztą ta książka ma opisywać mafię i robi to chyba w sposób znacznie szerszy, szczególnie gdy zaczynamy czytać pomiędzy wierszami. Przy okazji znajdziemy tutaj kilka stron ukazujących powiązania kleru z pruszkowską mafią – jeśli jesteś ateistą i szukasz nowych argumentów do miażdżenia katolików, to koniecznie musisz to przeczytać.

Niemniej jednak, książka jest bardzo ciekawą pozycją, na pewno wartą polecenia i przeczytania. Napisana jest w luźny sposób, prostym – czasem wulgarnym – językiem i właściwie tej książki się nie czyta. Książkę połyka się w całości w kilka godzin, a potem przez kilka dni rozmyśla nad tym co się właśnie przeczytało.

Ostatnie wpisy