Autostopem na Nordkapp, dzień 10, 11 i 12

Renifery na drodze!!To był bardzo regenerujący sen, może nie na ziemi obiecanej, ale na pewno w miejscu długo wyczekiwanym. W końcu spełniłem jedno ze swoich marzeń, dojechałem na Nordkapp i spałem w swoim malutkim namiocie na końcu Europy. Tak jak wczoraj o północy było tu pełno ludzi, tak teraz pozostała tylko garstka. Napawam się ostatnimi chwilami w tym miejscu i staram się wszystko zapamiętać, tak by po powrocie, w chwilach totalnej monotonii i zwątpienia przypomnieć sobie ze szczegółami ten moment i fakt że jeżeli się czegoś chce to naprawdę można to osiągnąć. (więcej…)

Autostopem na Nordkapp, dzień 9

NordkappWstaję wcześnie rano, zwijam swój namiot i na szybko jem śniadanie – czekolada zagryzana maślaną bułką, smakuje jak kanapka z nutella! 🙂 Ceny w Norwegii są strasznie zaporowe i gdyby na przykład przyszło mi do głowy zjeść śniadanie u mojego wczorajszego kierowcy musiałbym się liczyć z wydatkiem rzędu:

  • pizza: 93 złote,
  • zupa rybna: 65 zł,
  • mięsko z grilla: 117 zl.

Łapię, łapię i nic. No niemożliwe, zostało mi już tak niewiele kilometrów i naprawdę nic nie złapie? Czy tutaj, na samym końcu Europy, gdzie renifery pasą się przy drogach, spanie w namiocie i palenie ognisk w lesie jest legalne, a miejscowi chodzą z nożami przy paskach nikt nie czuje ducha tej podróży i nie podrzuci mnie te niewiele ponad 100 km? (więcej…)

Autostopem na Nordkapp, dzień 8

Pierwsza noc na Norweskiej ziemi minęła bezproblemowo. Wprawdzie spałem obok mocno użyźnionego pola uprawnego co oznaczało pełno (naprawdę pełno) komarków, a z uwagi na krzywiznę terenu nie mogłem rozpiąć w pełni namiotu, ale było okej. Przebudziłem się w okolicach 6 rano, zebrałem cały sprzęt i zacząłem znów łapać stopa. Do celu mojej wyprawy zostało jeszcze niecałe 300 km.

Pomimo faktu że moją drogą jeździło bardzo mało samochodów, po dość niedługim czasie zatrzymał się samochód. Był to mój drugi i ostatni taki stop że zatrzymała się sama kobieta. W ten oto sposób przejechałem jedynie kilka kilometrów do następnej miejscowości. Tam na stacji benzynowej podładowałem tablet, podzieliłem się moimi waflami z ptaszkami i poszedłem na koniec miasta łapać dalej. (więcej…)

Autostopem na Nordkapp dzień 7

Razem z Antonem wstajemy wcześnie rano – chodzi tylko o godzinę, słońce świeci tak samo mocno jak wtedy gdy zasypialiśmy – wymieniamy między sobą jeszcze kilka zdań, męski uścisk dłoni i nasze drogi się rozchodzą. Kilka tygodni później dostaje od niego informację (facebook rządzi!) że właśnie wjechał do Polski. Bardzo się cieszę że mogłem być małym, króciutkim epizodem jego przygody. Oto obiecany filmik National Geographic o Antonie:

(więcej…)

Autostopem na Nordkapp: dzień 5 i 6

Wioska Świętego MikołajaOkoło godziny trzeciej nad ranem wychodzę z McDonalda i powoli idę wzdłuż miasta, by na samym końcu znaleźć odpowiednie miejsce do łapania stopa. Na pierwszym za miastem przystanku autobusowym rozkładam karimatę i patrzę w zachmurzone niebo – o tej porze nic tu jeszcze nie jeździ, więc delektuje się chwilą i zastanawiam się, co przyniesie mi dzisiejszy dzień.

Po około godzinie zatrzymuje pierwszy przejeżdżający samochód. Kierowcą jest młody chłopak, który właśnie jedzie do pracy do oddalonego o ponad 100 km Sodankylä – a co poniektórym ciężko jest 30 minut autobusem do pracy dojeżdżać 😛 Po spokojnej trasie ląduje w Sodankylä i próbuje dalej łapać stopa. Jest jeszcze dość wcześnie, ale pogoda jest fatalna – wietrznie i pada. Pomimo upływających godzin, co chwilę mijają mnie te same samochody które kręcą się po tym niedużym mieście. Naprawdę mam dość, nie dość że zimno, to widok tych samych samochodów zupełnie mnie dobija. W pobliskim markecie kupuje zimowe rękawiczki i śniadanie i próbuje łapać dalej. (więcej…)

Autostopem na Nordkapp: dzień 3 i 4

Zamykam oczy na jedną krótką chwilę i zapadam w sen – po chwili budzą mnie promienie słońca. Otwieram oczy i nie mogę uwierzyć w to co widzę – dzień, jest środek dnia! Nie, niemożliwe, nie mogłem tak długo spać – myślę. Patrzę na zegarek, jest 3:30 – przez następne dziesięć dni nie widziałem nocy.

Finlandia oraz pozostałe kraje Skandynawskie mają to do siebie, że przez pół roku panuje tam dzień, a przez drugie pół noc (tak w uproszczeniu). Nocy polarnej jeszcze nie widziałem, ale słyszałem że jest to zupełnie inna noc, a kolor nieba jest w tym okresie wyjątkowy – wkrótce to sprawdzę! Z kolei dzień polarny potrafi skutecznie zaburzyć rytm dnia i nocy, szczególnie gdy cały dzień przebywa się na dworze, w przeszklonych samochodach lub w namiocie. Tylko słońce, słońce i słońce, a każde przebudzenie w środku „nocy” zaczyna się od spojrzenia na zegarek, bo być może jest już trzynasta 🙂

Skoro już jest dzień, wróciłem na stację na którą przyjechałem kilka godzin temu. Kupiłem sobie śniadanie i jedząc przeglądałem mapę. Okazało się że podczas ostatniego, nocnego stopa odbiłem na wschód i wylądowałem 100 km od drogi którą powinienem się poruszać. Dobrą wiadomością było to że prowadziła tam tylko jedna droga, więc wydawało mi się że nie będzie problemu ze stopem – jedna droga, trochę ponad godzina jazdy, nie może być źle? A było 🙂 (więcej…)