O kowboju co z Toyoty szczelał

Jak co dzień po skończonej pracy wchodzę sobie na wykop żeby przejrzeć informacje ze strony głównej (nie oglądam TV, nie słucham radia, ani też nie czytam portali informacyjnych) dzięki czemu na bieżąco wiem co najważniejszego dzieje się na świecie – jak na przykład to że od dziś walutą w Rosji jest gold z War of Tanks.

Przesuwając w dół stronę widzę że na główną z jakimś ogromnym płomieniem trafił filmik z piratem drogowym. Klikam i oczom nie wierzę –  ale nie o filmiku tu będzie tylko o konsekwencjach. Internauci jak zwykle zadziałali bardzo szybko i bez problemu namierzyli firmę której reklamami był obklejony samochód, ale także jej właściciela i po krótkim dochodzeniu dowiedziono że to najprawdopodobniej właściciel firmy kierował pojazdem i próbował pozabijać wszystkich wokół. (więcej…)

Katakumby w Paryżu

Historia Katakumb w Paryżu

Piękny Paryż, stolica mody i szyku. Po ulicach jeżdżą nowoczesne drogie samochody, a ulicami przechadzają się piękne Paryżanki których mocno czerwone usta zachęcają do pocałunków.

Wydawać by się mogło że atrakcje Paryża są powszechnie znane: Wieża Eiffla, Łuki Triumfalne, Luwr, Katedra Notre-Dame, Most Zakochanych czy liczne paryskie muzea.

Jest jednak jeszcze jedna atrakcja, skrywana głęboko pod ziemią. Atrakcja która mimo swojego fenomenu na skale światową nadal nie trafiła do przewodników, a na google maps próżno szukać o niej informacji.

Mówimy tu o Paryskich Katakumbach, czyli rozległej sieci podziemnych korytarzy w których znajdują się kości blisko 6 milionów osób. Ale wróćmy do początku… (więcej…)

The Human Body Exhibition

Latająca swiniaJakiś czas temu w Polsce odbywała się owiana złą sławą wystawa o nazwie The Human Body Exhibition. Jak sama nazwa wskazuje na wystawie możemy zobaczyć specjalnie przygotowane ludzkie ciała i organy. Wszystkie eksponaty są autentyczne, a ich idealny stan udało się uzyskać dzięki przeprowadzeniu skomplikowanego zabiegu plastynacji. Mimo tego że w Polsce wystawa ta odbywała się niecałe 100 km ode mnie przez bardzo długi okres czasu nie udało mi się na nią trafić, czego bardzo mocno potem żałowałem. (więcej…)

Rowerem nad morze – praktyczne porady i wskazówki

Zauważyłem, że im bliżej wakacji, tym coraz większym zainteresowaniem cieszy się mój wpis o rowerowej wyprawie nad morze, dlatego postanowiłem przygotować dla Was zbiór porad i wskazówek które pomogą oraz ułatwią Wam wykonanie tego wakacyjnego zadania.

1. Trasa

Zaplanowanie trasy powinno odbyć się jak najwcześniej i być dobrze przemyślane. Z uwagi na panującą na naszych drogach kulturę jazdy, powinniśmy starać się unikać dróg szybkiego ruchu. Przez Polskę z powodzeniem da się przejechać bocznymi, mniej uczęszczanymi drogami które nie dość że są bezpieczniejsze to gwarantują nam niespotykane widoki. Czy widziałeś kiedyś wieś do której prowadzą tylko drogi wysypane żwirem, a w jej centrum oprócz skrzynek pocztowych znajduje się tylko jeden, jedyny sklep o wdzięcznej nazwie „numer 3”? Czy zdarzyło Ci się spać na solidnym kamiennym przystanku autobusowym w samym centrum wymarłego PGR-u? Jeśli nie, to wyjazd nad morze zapewni Ci te oraz inne atrakcje! Ważne jest by podczas wyprawy wjeżdżać do większych miast w godzinach porannych, co pozwoli nam uzupełnić zapasy w lokalnych sklepach. (więcej…)

Podsumowanie pierwszego kwartału 2014

Coraz ciężej znaleźć mi czas na aktualne pisanie bloga. Do tej pory nie dałem rady opublikować artykułu z 3000 kilometrowego tripu po Europie, już nie wspominając o niedawnym wypadzie do Londynu o wypadach rowerowych czy marszach nawet nie wspominając.

W każdym razie obiecuje sobie, że drugi kwartał będzie obfitował w regularne wpisy oraz więcej aktywności fizycznej – a żeby zmusić się do większego wysiłku, podam tutaj podsumowanie dystansów z pierwszych trzech miesięcy tego roku.

Marsze 60,91 47,01 37,87
Rower 47,78 89,25
Bieganie 40,79 63,47 13,63

Podsumowując:

Trzy marsze o łącznej długości: 146 km co daje 48,6 km na jeden wypad.

Dwa wypady rowerowe o łącznej długości 137 co daje 68,5 km na jeden wypad.

I przez trzy biegowe miesiące udało mi się zrobić 118, co daje (słabe) 39,2 km na miesiąc.

Łącznie pokonałem dystans 401 km. Mam nadzieję że pod koniec kolejnego kwartału, łączna suma przekroczy 800 km.

Słowo padło, motywacja jest 😉

Historia pewnego parasola

Na zdjęciu Dominika, ze wspomnianym parasolem w BerlinieWczoraj planowaliśmy z Dominiką nasz kolejny autostopowy wyjazd. Po wstępnym obraniu kierunku, zaczęliśmy zastanawiać się nad sprzętem który powinniśmy ze sobą wziąć. Całkiem poważnie rozważamy zabranie – przynajmniej jednej – walizki na kółkach. Tak jak ja jestem do plecaka przyzwyczajony, tak Dominika nie za bardzo. Przyznam szczerze że widziałem już dziewczyny z takimi walizeczkami na stopie, a nawet sam żałowałem że nie mam czegoś takiego jak byłem za kołem podbiegunowym. Możecie się śmiać, ale idąc z plecakiem zaraz przepocicie sobie koszulę na plecach – w górach to nie problem, co chwilę strumyczek więc można do woli zażywać kąpieli (lub chociaż podstawowej higieny), a na drodze szybkiego ruchu? A na wąskiej drodze, gdzieś na końcu Finlandii? Kto stopował wie, jak wiele wysiłku wymaga utrzymanie podstawowej higieny na stopie. (więcej…)