Autostopem na Nordkapp: dzień 1

Myśl o samotnym wyruszeniu stopem na najdalej wysunięty na północ punkt Europy kontynentalnej zrodziła się nagle i od razu przeszła do czynu. Miało to swoje zalety, między innymi takie że nie pozwoliło przebić się myśli: „Boże człowieku, chcesz jechać samemu przez najdziksze kraje Europy, stopem?” przez ścianę ze sloganem „słońce, woda, wiatr, przygoda” – czy jakoś tak. Miało to też swoje wady…

Nie wiedziałem za dużo o rejonach w które jadę – nie wiedziałem nawet że w Finlandii jest inna godzina niż w Polsce – co w sumie okazało się świetnym tematem do rozmów z ludźmi którzy mnie podwozili.

Dzięki mojemu nieprzygotowaniu, musiałem pytać o to jak żyją, czego się obawiają, co lubią, dlaczego malują swoje domy na czerwono, a także wypytywać ich o lokalne ciekawostki – gdybym o tym czytał (więcej…)

Koniec wakacji!

To były naprawdę udane wakacje! Podczas dwóch wypraw zwiedziłem10 krajów i pokonałem ponad 9000 km drogą lądową. Miałem przyjemność spać w namiocie na odległym, północnym końcu Norwegii, przechadzać się po dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie, spacerować po opustoszałych uliczkach Brukseli, być przepytywanym przez francuskiego żandarma i spalać 16l ropy na 100 km w górzystych Niemczech. Teraz pora wrócić do normalnego życia, opisać co ciekawsze fragmenty na blogu i planować kolejne wyprawy…Metz, Francja

Bułgaria – powrót do przeszłości

Przebywając w Bułgarii doznałem dziwnego wrażenia, czułem się jakbym trafił do Polski z czasów w których istniał jeszcze mur berliński.
Porozumieć się tutaj za pomocą języka angielskiego graniczny z cudem. Zarówno sprzedawcy, kelnerki czy pracownicy poczty nie rozumieją nawet najprostszych zdań. Natomiast po rosyjsku porozmawiasz tutaj z każdym i bez problemów.
Wiele pamiątek i towarów na witrynach sklepowych wyglądają jak – mówiąc kolokwialnie – dary dla powodzian, z całym szacunkiem dla powodzian. Widok uszkodzonych lub brudnych towarów nikogo tu nie dziwi.
W dodatku jest to jedyny kraj europejski w którym byłem (a trochę tego było), gdzie pod bankiem zaczepił mnie starszy pan, który proponował wymianę waluty po bardziej korzystnym kursie.

Najbardziej jednak utkwił mi w pamięci widok bardzo starego człowieka który siedział przy głównym deptaku i za drobną opłatą ważył nas na zwykłej wadze domowej… tak trochę w Tureckim stylu

Włoska restauracja

Dzisiaj chciałbym napisać kilka słów o włoskich restauracjach.
Jeżeli wybierasz się do tego kraju koniecznie powinieneś wstąpić do któregoś z tamtejszych lokali.
Włosi są z natury narodem głośnym i pełnym energii i tak też w wielu przypadkach wyglądają ich restauracje.
Kelnerzy są uśmiechnięci oraz bardzo przyjaźnie nastawieni, a cały lokal wypełnia radosna atmosfera.
W Polsce panuje przekonanie „jak pies szczeka, to mu miska ucieka” natomiast we Włoszech jest zupełnie inaczej. Tutaj ludzie jedzą całymi rodzinami, głośno rozmawiając, żartując, a nierzadko nawet śpiewają lub robią sobie różnego rodzaju kawały – taka odmiana polskiego wesela, tylko bez rękoczynów – ogólnie Włosi są narodem bardzo radosnym, o czym napiszę w kolejnych wpisach.
Nierzadko również w lokalu na żywo występuje zespół muzyczny, który chodzi pomiędzy stolikami i zabawia jedzących gości.

Jedyne na co trzeba uważać to na rachunki, bowiem w niektórych restauracjach kelner nie podaje rachunku do stolika – jak ma to miejsce w wielu innych państwach – tylko trzeba osobiście podejść do kasy i tam uregulować należność – a skąd pani w kasie wie, który to nasz rachunek? Tego nie wiem.

Turecki zegarek

Przebywając w Turcji chciałem kupić sobie zegarek, a że w wielu sklepach i straganach sprzedawcy wystawiają różnego rodzaju zegarki wybór był ogromny.
Na początku trzeba było wybrać, czy chcemy rolexa, casio, swatch czy równie znaną markę (po wyjątkowo niskich cenach) czy jeszcze tańszą podróbkę podróbki.
Mi wpadł w oko zegarek casio z serii G-shock które charakteryzują się wysoko odpornością na upadki i warunki zewnętrzne. Jednak coś mi nie pasowało w tym modelu i zapytałem młodego sprzedawcy czy ten zegarek jest wodoodporny.
W odpowiedzi z uśmiechem na ustach odparł „sometimes” – no cóż, przynajmniej są szczerzy 🙂