Myśl o samotnym wyruszeniu stopem na najdalej wysunięty na północ punkt Europy kontynentalnej zrodziła się nagle i od razu przeszła do czynu. Miało to swoje zalety, między innymi takie że nie pozwoliło przebić się myśli: „Boże człowieku, chcesz jechać samemu przez najdziksze kraje Europy, stopem?” przez ścianę ze sloganem „słońce, woda, wiatr, przygoda” – czy jakoś tak. Miało to też swoje wady…

Nie wiedziałem za dużo o rejonach w które jadę – nie wiedziałem nawet że w Finlandii jest inna godzina niż w Polsce – co w sumie okazało się świetnym tematem do rozmów z ludźmi którzy mnie podwozili.

Dzięki mojemu nieprzygotowaniu, musiałem pytać o to jak żyją, czego się obawiają, co lubią, dlaczego malują swoje domy na czerwono, a także wypytywać ich o lokalne ciekawostki – gdybym o tym czytał

wcześniej, pewnie bym nie pytał… Do tej pory pamiętam podróż z norweskim żołnierzem i naszą dyskusję o Brejviku, norweskim systemie więziennictwa oraz zdziwienie na jego twarzy, gdy powiedziałem mu że w większości polskich więzień nie ma ciepłej wody.

– Poważnie? Nawet w zimę?

– Nawet w zimę. Wiem bo byłem. W ramach studiów.

Ale wracając do początku, już pierwszego dnia udało mi się opuścić granice naszego kraju. Moim pierwszym kierowcą, był kierowca klimatyzowanego tira (ale wtedy było gorąco), który wysadził mnie na środku autostrady.

– No tu sobie pójdziesz 500 metrów, potem 300 w lewo i łap stopa do Łomży – powiedział. O, taka sobie ranna przechadzka po autostradzie – pomyślałem. Na następnego stopa musiałem trochę poczekać i to był chyba najstraszniejszy stop w całej podróży. Za kierownicą siedział typowy dres z siłowni, a licznik nie schodził poniżej 130 km/h. W momencie, w którym pokazywał mi miejsce gdzie kiedyś wpadł do rowu, zauważyłem że ma też urwane tylne lusterko – no jak się jeździ z taką prędkością, to nie trzeba oglądać się za siebie – pomyślałem. Po naprawdę stresujących kilkudziesięciu (a może tylko kilkunastu?) minutach jazdy, wysiadłem w jednym kawałku i momentalnie złapałem stopa do samej Łomży. W Łomży wysiadam w pobliżu WORD-u, gdzie kilka lat temu zdawałem prawo jazdy. Widok budynku skłonił mnie do refleksji nad upływającym czasem i stwierdziłem, że w momencie kiedy wyjeżdżałem z tego placyku czerwonym samochodem, nawet nie przyszło mi do głowy że kilka lat później będę wybierał się autostopem na najdalszy północny punkt Europy kontynentalnej. Odganiam od siebie te myśli. W pobliskim Lidlu kupuję prowiant na dzień następny. Oczywiście miałem ze sobą już zapasy zupek chińskich i czekolad, ale trzymałem je na Finlandię i Norwegię, tutaj delektowałem się polskimi cenami.

Moim następnym kierowcą był Litwin. Wsiadam do auta, on coś mi tam po rosyjsku, ja mu po polsku i siedzę jak na szpilkach. Wszyscy kierowcy z tej części Polski straszyli mnie Litwinami, że nienawidzą Polaków, że mają jakieś tam urazy, no to siedzę i czekam na jakiś wybuch złości czy coś… Po pewnej chwili Litwin pyta się mnie czy mówię po angielsku i zaczynamy już rozmawiać o wszystkim. Okazuje się że jego babcia urodziła się w USA i ona nauczyła go angielskiego. Po drodze często zatrzymuje się na zakupy i raz w miejscu widokowym. Ogólnie trasa mija szybko i wczesnym wieczorem jestem już w okolicach Kaunas na Litwie. Mój kierowca wysadził mnie na całkiem ładnej stacji benzynowej i ja głupi zamiast tam doczekać do rana, łapię jeszcze jednego stopa. Wsiadam do bordowego BMW, kierowca jako lewarka używa chromowanej trupiej czaszki. Zupełnie nie rozumiem co ten gość mówi, on zapewne odnosi podobne wrażenie i po chwili milkniemy obaj i jedziemy w rytm techno. Po kilkunastu minutach wysiadam pod wiaduktem na środku autostrady, bo kierowca odbija w prawo do swojej wsi. Teren cały podmokły, nawet nie myślę o rozbiciu namiotu. Sprawdzam czy przy filarach nie ma potłuczonych butelek czy innych śmieci. Okazuje się że wszędzie dookoła jest zupełnie czysto – bo w sumie kto miałby łazić na autostradę pośrodku pola? Rozkładam karimatę, wskakuję do śpiwora, wyjmuję telefon i piszę:  „tak jest cudownie, wszystko ok, nic się nie martwcie” i próbuje zasnąć.

Czytaj kolejny odcinek autostopowej przygody!

Ostatnie wpisy