Krzychu złodziej

Krzychu złodziej

Osoby które śledzą mojego bloga, wiedzą że przez kilka lat byłem na emigracji w poszukiwaniu sensu życia, swojej drogi i pieniędzy. Przez ten czas blog był zaniedbywany, ale teraz będę to nadrabiał, a niektóre historie spisane po czasie nabierają nowego uroku.

Dzisiaj opowiem Wam o Krzychu złodzieju.


Pracując przez agencję pracy, mieszka się na ich mieszkaniach. Są to dość dobre warunki, ale nie mamy wpływu na osoby z którymi mieszkamy. I tak pewnego razu, wprowadziliśmy się do domu w którym mieszkał Krzysztof złodziej. Już na wstępie pokazał nam swój towar w postaci kilkunastu par butów, po okazyjnej (naprawdę) cenie. Buty z La Costy po 20 euro, czy New Balance po 10 euro. Wszystko oczywiście kradzione. Oczywiście Krzychu nie poprzestawał tylko na obuwiu. Kradł szampony, ubrania, kiełbasy, przyprawy i głównie alkohol. Ale alkohol to kradł na potęgę. Potrafił wziąć samochód, pojechać na 3 godziny i wrócić z 60 flaszkami które sprzedawał po 10 euro w jedną noc. Wydaje mi się że postawa Krzycha była spowodowana holenderskim prawem. Krzycha łapano na kradzieży średnio 3 razy w miesiącu. Jechał wtedy na komisariat, tam opowiadał że kradnie bo jest alkoholikiem i nie stać go żeby tyle kupować, wpłacał 300-400 euro kary i wychodził na wolność. Był to dość dochodowy biznes, bo w miesiącu na kradzieży zarabiał 3000-4000 euro, a na mandaty wydawał około 1500 euro, więc całkiem sporo mu jeszcze zostawało.

Pomimo tego że Krzychu był złodziejem, to był jedną z nielicznych osób z zasadami które poznałem w swoim życiu. Z uwagi na to że mieszkał u nas na chacie, to chaty tej pilnował i o nią dbał. Czyli sprzątał, prał, mył podłogi, gotował nam obiadki i pilnował żeby nic nam z chaty nie zginęło. Dochodziło nawet do takich sytuacji że wracaliśmy z pracy, a Krzychu na kolanach szczoteczką do zębów czyścił fugi w kiblu.

Ponadto Krzychu miał jeszcze jedną bardzo dobrą cechę. Nigdy nie pił, ani nie zażywał innych substancji na chacie. Cholera, aż dziwnie się to pisze, ale jedną z lepszych osób które poznałem był złodziej. Poznałem masę osób, którzy niby mieli żony, studia, aspirację, a okazywali się zwykłymi szujami. Krzychu od razu mówił że jest złodziejem, ale miał zasady i był wobec nas w porządku i za to go szanowałem.

Oczywiście z Krzychem wiązało się kilka śmiesznych historii, oto niektóre z nich.

Pewnego razu Krzychu podchodzi do mnie i się pyta czy nie pojechałbym z nim do sklepu, bo zamykają za 30 minut i nie zdąży rowerem. Mówię spoko, niby złodziej ale jesteśmy na siebie skazani więc lepiej utrzymywać w miarę dobre stosunki. Pojechaliśmy na zakupy, wyszliśmy ze sklepu, wsiadamy do samochodu, a Krzychu wyjmuje 2 kg mięsa, 2 szampony i 3 pasty do zębów i mi daję. Ja się go pytam co to jest, a on mówi że ukradł to dla mnie w podziękowaniu za podwózkę. Coooo? Mówię mu że ja tego nie przyjmę, ale on nie odpuszczał. W końcu stanęło na tym że zostawił te rzeczy w domu do użytku wszystkich domowników.

Inna śmieszna historia wiąże się z upałem. W Holandii zaczęło się lato i Krzychu nie mógł kraść bo jak wchodził do sklepu w kurtce to za bardzo zwracał na siebie uwagę, więc żeby przeczekać ten trudny czas Krzychu znalazł sobie pracę. I pewnego dnia dzwoni do mnie i się pyta czy go odbiorę z pracy. Mówię że nie ma opcji, bo jestem zmęczony, ale w sumie mnie przekonał, umówiliśmy się pod takim centrum handlowym. Podjeżdżam pod niego, a on stoi w takich gumowcach za kolano (pracował w takich) i trzyma jakąś koszulę w ręku. Krzychu co to za koszulę masz? A ukradłem dla Ciebie jak czekałem aż przyjdziesz. Koszuli nie przyjąłem, ale no hmm…. był to miły gest z jego strony. Niektórzy to Ci nawet dziękuję nie powiedzą, a on koszulę za 50 euro kradnie z własnej inicjatywy.

Ostatnia już historia o Krzychu jest taka, że mieliśmy z Polski rower który nie był nam potrzebny i sprzedaliśmy go Krzychowi. Po kilku tygodniach przylatuje Krzychu w samych klapkach i pyta się zrozpaczony czy mamy jakieś papiery z tego roweru bo jakiś ciul mu ukradł go spod sklepu. No karma wraca Krzychu ;-)

W życiu spotykamy różne osoby, zazwyczaj w naszej pamięci zapisują się osoby które są autorytetem, ludźmi sukcesu czy coś takiego. Dziwne jest to i mówię to całkiem szczerze, że Krzychu złodziej był jedną z najbardziej wartościowych osób jakie poznałem. Nigdy mnie nie oszukał, nigdy nie życzył mi źle i nawet później gdy już nic nas nie łączyło, dalej był wobec mnie w porządku. Emigracja i ogólnie podróżowanie naprawdę poszerza horyzonty…

test

Zobacz

Zakup narzędzi

Z uwagi na fakt że wróciłem już jakiś czas temu do Polski, o czym pisałem tutaj, powoli muszę zabierać się za remont mieszkanka. Pierwsze miesiące w...
Zobacz

Praca w Polsce – 136 dni w kraju

7 kwietnia napisałem na blogu że wracam do Polski z dwu letniej emigracji, dzisiaj jest 20 sierpnia czyli od tego momentu minęły 136 dni i chciałbym...
Zobacz

Poza horyzont Polscy Podróżnicy

Książka „Poza horyzont Polscy Podróżnicy” była dla mnie zaskoczeniem. Przywykłem już że w książkach tego typu autor przez kilka, kilkanaście...
Zobacz

Krzychu złodziej

Zobacz
Powracam… Polska jest piękna.

Powracam… Polska jest piękna.

A więc tak, w końcu pora powrócić na bloga. Wiele się wydarzyło przez ostatnie dwa lata, byłem w wielu miejscach, poznałem wiele osób, doświadczyłem wielu doznań. Ale to beznadziejnie brzmi 😉 W każdym razie mam sporo do nadrobienia na blogu i sporo ciekawych historii którymi chcę się z Wami podzielić. Jednak od razu muszę powiedzieć że zmienię trochę formę bloga. Już nie będzie tylko o podróżach, ale też o życiu, o sukcesach i porażkach.

Po niecałych dwóch latach emigracji, zdecydowałem się wreszcie wrócić do naszego pięknego kraju i tutaj szukać szczęścia. Co prawda za granicą też są pieniądze, są to łatwe pieniądze, ale zadajmy sobie pytanie… czy łatwa dziewczyna to ciekawa dziewczyna? No niestety nie. Łatwą dziewczynę ma się na dzień, dwa, może kilka tygodni, ale potem nudzi, przestaje dawać radość i okazuje się że tak naprawdę nie ma ona Ci nic do zaoferowania poza swoją łatwością.

Podobnie jest z emigracją i to nie tylko w moim przypadku. Jedziesz do pracy, odkładasz sobie te 2-2,5 tysiąca złotych miesięcznie. Mówisz sobie o super, ale fajnie… ale po kilku miesiącach okazuje się że nie masz co z tym zrobić i Twoje życie opiera się tylko na odkładaniu pieniędzy na koncie, których nawet nie masz na co wydać. Nawet dziewczyny mają problem, bo jak kupią sobie jakieś nowe ciuszki, czy biżuterię to nawet się w niej nie pokażą, bo niestety jako emigrant na normalne życie Cię nie stać. Wielu Polaków na emigracji nie wie co to jest normalne życie dlatego myślą że jest okej. Nie widzą tego że „rdzenni” mieszkańcy chodzą do kina, do pubów, wychodzą ze znajomymi na miasto czy jeżdżą na wakacje. Niestety polski emigrant tego nie widzi, bo zasuwa nadgodziny w niedzielę. Oczywiście nie chce tu generalizować że każdy Polak tak ma, bo niektórym się udało i mają jakieś normalne prace, ale znaczna liczba osób pracuje jak niewolnik i nawet tego nie zauważa.

W każdym razie na zakończenie dodam, że wróciłem w końcu do Polski na stałe, zaczynam otwierać tu firmę i liczę że osiągnę w Polsce sukces i taki sam wynik finansowy jak na zachodzie, a tak naprawdę to marzę o lepszym. Czas pokaże co z tego będzie!

I na końcu mówię że:
POLSKA JEST PIĘKNA